 |
Księga V Kłótnia
Telimena rozmyśla o Tadeuszu i Hrabim jako kandydatach do jej ręki. Nie wie, co powiedziałaby rodzina Tadeusza, gdyż jest od niej młodszy. Hrabia jest blondynem, wielkim panem, a takim łatwo przewraca się w głowie. Myśli też o związku Hrabiego z Zosią. Woła do siebie
Zosię, dziewczyna ma 14-ste urodziny. Pora, aby porzuciła ogród i weszła w towarzystwo. Tego dnia Telimena ma wprowadzić ją na salony. Razem z pokojówką przygotowują Zosię do roli damy, stroją i upiększają jej urodę [140].
Powróciwszy z polowania, przebrali się wszyscy i spotkali się w salonie, gdzie Telimena przedstawiła
Tadeuszowi i hrabiemu Zosię. Byli pod urokiem jej wdzięków. Rozmawiali ze sobą, a
Telimena narzekała na Tadeusza. Ten w końcu zdenerwował się i uciekł z domu do świątyni dumania. Po jakimś czasie w jego stronę przyszła Telimena w bieliźnie i zapłakana. Kiedy zza drzewa wyszedł, ona przerażona zaczęła się otrzepywać z mrówek. Tadeusz pomagał jej w tej pracy, aż usłyszeli dzwonek na kolację z
Soplicowa. Poszli osobno, by nie wzbudzać podejrzeń.
Protazy znowu urządził kolację na zamku. Jedli spokojnie, myśliwi nie byli zadowoleni z siebie, gdyż to ksiądz zabił niedźwiedzia. Hrabia służy i zabawia Zosię, jest zimny dla Telimeny. Tadeusz nie chce jeść ani pić, spogląda krytycznie na Telimenę, widzi zwiędniętą cerę tam, gdzie starte, może one je starł, pudry. Potem zauważył brak dwóch zębów i wiele zmarszczek pod brodą [383]. Podsłuchiwał rozmowę Hrabiego z Zosią. Wszyscy siedzieli ponuro, aż Wojski zabrał głos. Mówił o zasadach polowania i celności strzelania. Przestrzegał, by nigdy nie strzelano w kilku do jednego zwierza.
Sędzia wzniósł toast za księdza Robaka. Podkomorzy zauważył, iż odważnie spisali się
Tadeusz i Hrabia, zatem im należy się skóra. Hrabia rozejrzał się wokół, zobaczył poroża zdobyte przez przodków i własny herb. Zrobiło mu się przykro, że jest gościem we własnym zamku. Nalegał, by skóra została w zamku, który niebawem
Sędzia mu odda. Podkomorzy dalej rozprawiał, lecz w połowie wszyscy zwrócili uwagę na Gerwazego.
Klucznik nakręcał dwa zegary stojące w sali, ignorując obecnych [560].
Podkomorzy poprosił, aby przestał, ale Gerwazy twierdził, iż jest u siebie i może robić, co zechce. Podkomorzy kazał wyrzucić go za
drzwi, a wtedy Gerwazy wzruszony poprosił o pomoc Hrabiego. Protazy,
Baltazar Brzechalski, niegdyś Woźny przy Trybunale Koronnym stwierdza, iż panem zamku jest Sędzia.
Gerwazy rzuca w niego kluczami, a ten uchyla się ze śmiechem. Sędzia daje rozkaz czeladzi, aby zakuć w dyby Klucznika. Hrabia zagradza im drogę, bo to jego dom i jego sługa.
Podkomorzy zły na niego, że przesądza sprawę własności zamku sam potrafi dać radę szlachetce Gerwazemu. |
|